Co dalej z bankowością prywatną
Bankowość prywatna w Polsce jest na początkowym etapie rozwoju. Z uwagi na niewielką liczbą tzw. high net worth individuals, czyli osób o wysokich aktywach netto (rzędu min. 1 mln dolarów) zagraniczne instytucje tylko muskają nasz rynek. Banki szwajcarskie otwierają przedstawicielstwa zamiast faktycznie rozpocząć działalność - starają się relatywnie niskim kosztem wyciągnąć rodzynki z ciasta.
To się powoli zmienia, liczba banków działających w taki niszowy sposób rośnie i siłą rzeczy oferta dla zamożnych klientów staje się szersza a instytucje finansowe zaczynają o nich konkurować. Polskie banki mają sporo do nadrobienia. W większości przypadków zamożny klient traktowany jest jako taki któremu można sprzedać więcej produktów.
Doradcy bankowości prywatnej to z reguły najbardziej skuteczni sprzedawcy którzy awansują do wyższej ligi i zaczynają obsługiwać najbardziej zamożnych klientów. Dla banku oznacza to tyle, że te osoby mają generować jeszcze większe przychody - sprzedawać jak najwięcej wysokomarżowych produktów.
Wielu doradców świadomie funkcjonuje w takim modelu. W prywatnych rozmowach często jednak słyszę że chętnie zaczęliby działać na własny rachunek robiąc “prawdziwy” private banking. Pod tym pojęciem rozumiana jest faktyczna opieka na portfelem klienta. Przy czym taki klient płaciłby np. stałą opłatę i dodatkowo oddawał doradcy część zysku wypracowanego na portfelu. W takim modelu doradca rzeczywiście może realizować swoją wizję zamiast na bieżąco sprzedawać produkty o najwyższych prowizjach.
Na rynku będzie coraz więcej takich samodzielnych specjalistów lub firm tworzonych przez osoby opuszczające banki i duże instytucje finansowe. Taka działalność może być prowadzona pod warunkiem, że doradca ma dostęp do odpowiedniej palety produktów. Obecnie jest to już całkiem możliwe. Banki nie mają już monopolu na tworzenie produktów inwestycyjnych.
Mniej więcej od 2-3 lat działają butiki inwestycyjne, które są w stanie dostarczać wyrafinowane produkty - produkty strukturyzowane, inwestycje alternatywne. Sami doradcy mogą też nawiązywać współpracę z instytucjami finansowymi które chętnie wesprą ich w budowie oferty czy np. kancelariami prawnymi które mogą doradzać przy optymalizacji podatkowej, tworzeniu produktów off-shore itp.
Private banking może wrócić do swojej istoty. Trzeba oddzielić sprzedaż produktów od opieki nad portfelem klienta. Warto żeby część instytucji stwierdziła jasno - jesteśmy dostawcami produktów a nie doradcami. Jeśli klient jest na tyle świadomy by je kupować może to robić sam. Jeśli nie, może skorzystać z usług niezależnego, profesjonalnego doradcy.
Oczywiście taki model z pewnością nie będzie dominował. To może być jednak coraz szersza nisza. Prawda jest taka, że banki starają się obudować swój podstawowy produkt jakim jest rachunek rozliczeniowy w produkty o znacznie wyższej dochodowości. Są skłonne otwierać ekskluzywnie wyposażone placówki w centrach miast po to by zamożny klient mógł poczuć się wyjątkowo. Termin private banking został zawłaszczony przez banki. To one wyrywają sobie najzamożniejszych klientów kusząc ich często bardzo pozorną wartością dodaną.
Tymczasem, by prowadzić dobry private banking (rozumiany szerzej niż tylko w wąskim, bankowym ujęciu) potrzebne są trzy rzeczy: doradca o wysokich kompetencjach i wysokim poziomie etyki, szeroka oferta produktów inwestycyjnych (nie tylko finansowych) oraz zdrowa relacja finansowa między klientem a doradcą, która nie wypacza stosunku doradcy do klienta i nie sprawia że klient staje krową którą trzeba szybko i skutecznie wydoić. Rola banku w takim modelu sprowadza się funkcji rozliczeniowo-depozytowej.
Jeśli polskie banki będą potrafiły stworzyć takie modele działalność z własnej inicjatywy mogą liczyć na najzamożniejszych klientów. Jeśli nie będą miał odwagi wielu z tych klientów odejdzie wraz z doradcami którzy osiągają zbyt wysokie kompetencje by uczestniczyć w procederze: sprzedaj jak najwięcej i zapomnij. Część klientów przejdzie do zagranicznych banków które albo są bliżej opisane wyżej ideału współpracy z klientem albo - jeśli realizują “sprzedażowy” private banking to robią to w lepszym stylu. Na ich korzyść działać też będzie efekt snobizmu – chęć współpracy z zagranicznym bankiem z wieloletnimi tradycjami i znaną marką.

